Zatrzymałem się przed bramą sanatorium.Postawiłem walizkę,a obok torbę turystyczną.Pomyślałem głośno.
-Tu mam spędzić przeszło trzy tygodnie.Nabrać sil i podreperować zdrowie. Po załatwieniu formalności związanych z pobytem w ośrodku zdrowia poszedłem na stołówkę. Wszakże,była to pora obiadu.Jadłem,ale czułem na sobie wzrok.Nie zważałem na to.Uczucie,że ktoś przygląda mi się nie dawało mi spokoju.
Obejrzałem się za siebie. Przy sąsiednim stoliku siedziała kobieta i to Ona wpatrywała się we mnie.Nasze spojrzenia skrzyżowały się.Na jej ustach pojawił się uśmiech.Na kolacji sytuacja powtórzyła się.Jadłem powoli.Tak,aby Ona pierwsza wyszła. Postanowiłem przyjrzeć się jej.Kiedy wstała od stolika odsunąłem krzesło i wolno ruszyłem za nią.Figura? Owszem,owszem.Pomyślałem. Wygląda na jakieś 50 lat. Ja,38.No,no,no ładnie.Jest zgrabna i ładna.Nagle odwróciła się.Jakby czytając moje myśli.Stanąłem zakłopotany. Kobieta pochylając filuternie głowę uśmiechnęła się.Przyjąłem to jako zaproszenie do rozmowy.
-Dzień dobry pani.
-Smakował pani posiłek?
Zapytałem wprost
-Jak dla mnie wystarczająco kaloryczny.
Odpowiedziała.
-Przedstawię się.Odrzekłem.
Wymieniliśmy nazwiska i imiona.
Rozmawialiśmy dobrą godzinę.
Po czym rozstaliśmy się. Ponownie spotkaliśmy się na oglądaniu telewizji w sali telewizyjnej.Siadła obok i tu rownież rozmawialiśmy.
Zakłócaliśmy oglądanie innym, wiec wyszliśmy na korytarz.
-Może wyjdziemy na zewnątrz?
Zaproponowałem Marii.
Był ciepły,choć październikowy wieczór.
Gawędziliśmy dłuższą chwilę po czym udaliśmy się do swoich pokoi.
Następnego dnia po zabiegach i obiedzie Maria zaproponowała mi spacer po plaży.
Z ochotą przyjąłem zaproszenie.Szliśmy tylko we dwoje.Co jakiś czas Maria i ja schylaliśmy się z nadzieją,że znajdziemy Bursztyn.Przy tym dużo rozmawialiśmy na wszystkie tematy o sobie.
-Mam!
Krzyknęła Maria.
Przybliżyłem twarz do jej dłoni.
-Nie
-Tak. Pani Mario.
-To jest okruch bursztynu.
Nasze twarze były bardzo blisko siebie.Uśmiechaliśmy się i głęboko spoglądając w swoje oczy.
-Proponuję byśmy przeszli na ty.
-Odrzekła Maria.Cały czas patrząc w moje oczy.
-Z ogromną przyjemnością Mario.
Wargami musnęliśmy się po policzkach.
Słońce chyliło się ku zachodowi.Tylko niestrudzone mewy krążyły nad nami.
Szliśmy obok ocierając się o siebie.
Wzięła moją dłoń i spojrzała w moje oczy.
-Wracamy?
Zapytała.
-Mogę trzymać Cię za ręką?
Ponownie zapytała Maria.
W odpowiedzi mocniej ująłem jej dłoń.
Ponownie uśmiechnęła się.
-Nie obrazisz się Janku jak zaproponuję Ci lampkę koniaku?
-Ależ nie.
Weszliśmy do pokoju Marii.
Z szafy wyjęła butelkę koniaku.Postawiła na stole.
-Nalej proszę.
Koniak nalałem do dwóch szklaneczek.
-Za nasze miłe spotkanie.
Zaproponowałem toast.
Maria przeprosiła mnie i zniknęła w toalecie.Ku mojemu zdziwieniu pojawiła się w szlafroku.W oczach jej zobaczyłem pożądanie.
Siadła na wersalce zakładając nogę na nogę.Odsłonięta noga do połowy przyprawiała mnie o podniecenie.Położyła na oparciu rękę
.W drugiej trzymała szklaneczkę z koniakiem.
-Siądź Janku tu,przy mnie.
Siadłem z niedowierzeniem.
I co teraz będzie?
Zapytała Maria.
Położyła rękę na moim ramieniu.
-Pocałuj mnie.
Patrzyłem na falujący biust.
Czułem jej dłoń na ramieniu.Jej palce poczęły mnie gładzić po twarzy.Przysunęła swoją twarz do mojej.
Nasze usta spotkały się .Obsypywaliśmy się pocałunkami.które stawały się coraz bardziej namiętne i pożądliwe.
Dłoń.Czułem,że dłoń Marii dotyka moich spodni.Tam gdzie zaczyna prężyć się członek.Gładziła to miejsce delikatnie oblizując wargi.Dłonie Marii oplatały moje ciało.Ja nie byłem dłużny.Sięgnąłem do obfitych piersi.Ssałem,całowałem i lizałem nabrzmiałe sutki.Gładziłem kolana.Powoli ręka moja wędrowała po udzie w do krocza.Rozchyliła szeroko nogi.Maria nie miała majtek.Czułem pod palcami gęsty zarost na łonie.Przykrywały grube jakże miłe i wilgotne wargi.
Z ust Marii dobywał się jęk rozkoszy i podniecenia.Czułem jak jej dłoń niemal wyrywa ze spodni nabrzmiałego i mokrego członka.Kiedy wyjęła go ze spodni spojrzała z zadowoleniem.Mocno zacisnęła na nim palce i poczęła ściągać skórę.Jej namiętne pocałunki czułem na szyi,na karku i torsie.Nagle uniosła się.Głęboko spojrzała w oczy i klęknęła przede mną.Zsunęła spodnie i spodenki do kostek.Przyciągnęła mnie do siebie.Jej język buszował w moich ustach.Całowała mnie po torsie i brzuchu.Zatrzymała się na chwile.Spojrzała w oczy.Opuściła głowę.Po czym objęła ustami członka.Jej język oplatał główkę.Powoli,co raz szybciej poruszała głową.Mój członek wypełniał je usta.Delektowała się smakiem i zapachem.Przy tym głośno mlaskała i jęczała z rozkoszy.W kilka chwil i ładunek nasienia wtrysnąłem w usta.Głośno przełykała i zlizywała każdą kroplę.Chwilę odpoczęliśmy.Ponownie postawiła ustami.Oboje nadzy kochaliśmy się w różnych pozycjach.Tak przez cały turnus.Obecnie minęło 2 lata. od pobytu w sanatorium,ale nadal spotykamy się .Ja i Maria.Szalejemy bez najmniejszych zahamowań.Mimo różnicy lat zakwitła między nami miłość.

Tagi: 18 latki, Blogowe Opowiadania, calowanie sie, Fantazje Erotyczne, malolata, malolaty, masturbacje, obciaganie, Opowiadania Erotyczne, Ostre Opowiadania, ruchanie, seks opowiadania, Seks Oralny, walenie, wytrysk spermy
Najlepsze opowiadania:
Skomentuj