Kiedys, jak niejednokrotnie juz czynilem, poszedlem do jednej z moich znajomych w odwiedziny. Dosc mowic, ze odkad skonczylismy liceum Kasia byla jedna z nielicznych osob ktore przejawialy chec podtrzymywania kontaktu. Kupilem, jak zwykle, szampana i poszedlem do niej uprzyjemniajac sobie droge muzykÄ… z discmana. Jak zwykle przywital mnie jej rozbrajajacy usmiech. Wszystko bylo naprawde “rutynowe” i po chwili znalazlem sie w jej domu. Poszlismy do jej pokoju. Przemierzajac pomieszczenia juz nie raz ogladane przezemnie zauwazylem ze nie ma nikogo w domu, co pozniej sama potwierdzila. Bedac juz w pokoju usiadlem na jej lozku i wyciagnalem z plecaka szampana. Szampan byl dobrze schlodzony, jako że na dworze byÅ‚o cholernie zimno. Ona szybko poszla po kieliszki, oczywiscie te z których juz nie raz bylo nam dane pic razem. Po powrocie wlaczyla radio i z glosnikow zaczela saczyc sie muzyka. Mróz daÅ‚ mi siÄ™ we znaki, wiÄ™c usiedliÅ›my na podÅ‚odze - ogrzewanie podÅ‚ogowe potrafi zdziaÅ‚ać cuda. OdkorkowaÅ‚em szampana, ktory wydal typowy dla siebie odglos otwieranej butelki i czym predzej rozlaÅ‚em go do kieliszków, widzÄ…c zmierzajÄ…cy w kierunku szyjki butelki trunek. Wznieslismy toast za stare czasy, a potem jakoÅ› siÄ™ potoczyÅ‚o.
Brzdek kieliszkow i smak szampana, delikatnie musujacego w ustach. Zaczelismy rozmawiac. Dawno sie nie widzielismy, wiec bylo sporo do nadrobienia. Ogolnie bylo wesolo, ale ja oczywiscie tez musialem pouzalac sie nad swoim jakze nedznym losem. Caly czas siedzielismy, a raczej ja lezalem, a ona siedziala naprzeciwko mnie. Pomiedzy nami stala juz tylko pusta butelka i wielokrotnie przechylane kieliszki, a szampan “musowal” nam juz tylko w glowach. Odstawilem tenze zestaw na drewniane biurko stojace nieopodal, zeby nie zaslanial mi tego uroczego widoku, jakim niewatpliwie byla siedzaca naprzeciw mnie piekna, zielonooka blondynka z rozpuszczonymi wlosami, caly czas dbajaca o fason swojej osoby. Poprosilem, by zapalila swiece zapachowe i zgasila swiatlo, tlumaczac sie checia wprowadzenia nastrojowej atmosfery. Zgodzila sie. Swiatlo, ktore rzucal plomien pieknie ja oswietlalo - przypominaÅ‚o to dyskretnie rzucany blask latarni na waskie alejki San Francisco letnim wieczorem. Niesamowicie zazdroscilem temu promykowi, ze znajduje sie w chwili obecnej na jej ciele. Ze pada na zwiewna niebieska bluzeczke, ktora delikatnie opinala jej nieduze, ale jakze kragle piersi. Na pewno zauwazyla moj wzrok na sobie, aczkolwiek w zaden sposob tego nie skomentowala. Gdy sie zorientowalem, chyba pod wplywem wypitego trunku, postanowilem przejac inicjatywe i przesunalem sie blizej. Nie cofnela sie. Zaczelismy rozmawiac o coraz “ciekawszych” sprawach - marzenia, sny i tym podobne. Z kazdym tematem zblizalismy sie do siebie, a teraz nie dzialo sie to juz wylacznie za sprawa mojej osoby. Nie pamietam, kiedy chwycilem ja za reke. Delikatna raczke, jasnej i alabastrowej skorze… Uczta dla zmyslow. Pozwolilem sobie na pocalunek w jej reke, gdyż nie wyobrazalem sobie bardziej zmyslowego sposobu odczucia tej doskonalosci. Wowczas zaczela druga reka gladzic moja glowe. Wiedzialem juz jak to sie skonczy. Przysunalem swoja glowe blizej jej, podczas gdy reka juz dawno zaczela zwiedzac okolice jej plecow. Czulem jej nieregularny oddech na twarzy. Patrzylismy sobie gleboko w oczy, a obie pary naszych rak bladzily, wowczas jeszcze niesmialo, po naszych cialach. Zaczalem ja calowac, poczynajac od szyi. Zapach jej niewinnego, niemalze dziewczecego jeszcze ciala byl ekscytujacy… Pocalunki przemieszczaly sie coraz nizej zatrzymujac sie na niewielkim dekolcie jej bluzeczki. W tym czasie jedna reka spoczywala na jej boku, a przez palce drugiej “przelewaly sie” kosmyki jej wlosow. Czulem jej rece na swoim ciele. Moje z kolei stopniowo przechodzily do przodu i zaczely rozpinac jej bluzke. Robilem to powoli, bedac blisko niej, tak, by czula moj oddech na swoim dekolcie. Rozpinajac zaledwie kilka guzikow moim oczom pokazal sie fantastyczny widok jej piersi, otulonych w bialy stanik z malutka kokardka pomiedzy miseczkami. Wzialem ja na rece i przenioslem na stojacy pod sciana, przykryty bawelnianym, delikatnym kocem fotel. Patrzac we mnie na wpol zmruzonym wzrokiem zdjela mi koszule. Widzac, ze cala sytuacja zmierza ku finalowi sam zadbalem o zdjecie podkoszulka. Zrobilem to szybko, by czym predzej wrocic do pieszczot. Zaczalem od delikatnego calowania w usta, jednak silnym ruchem reki, ktorym przycisnela moja glowe w strone swojej, co sfinalizowane bylo namietnym pocalunkiem, dala mi do zrozumienia, ze czas sie sprezyc. Powoli, na przemian calowalem i lizalem ja coraz nizej. Dekolt, przestrzen pomiedzy figlarnymi piersiami, az w koncu jej przyjemny, plaski brzuszek, jednoczesnie delikatnie gladzac rekoma jej boki i plecy. Prezyla sie pieknie, unoszac rece za glowe. Schodzilem w dol, az trafilem na obcisle jeans’y pieknie opinajace jej posladki, ktorymi juz opiekowaly sie moje rece. Powoli rozpinalem spodnie, co zaowocowalo stopniowym wylanianiem sie boskich koronkowych majtek. Nie chcac czekac zrzucilem spodnie jednym ruchem reki. Zostala w samej bieliznie. Teraz to ona rozpinala mi spodnie. Zebami. Pomyslalby kto, ze to ta sama grzeczna dziewczynka. Moje rece nadal bladzily po jej jedrnych posladkach. Opuscila mi spodnie i na wiecej jej nie pozwolilem. Znowu sie nia zajalem. Calujac ja namietnie rozpialem jej stanik, a moim oczom ukazal sie piekny widok, ktorego przede mna nie ogladal nikt, poza lustrem. Jej piersi. Cos boskiego. Zaczolem je naprzemiennie calowac i lizac, zataczajac coraz mniejsze okregi wokol jej juz nabrzmialych sutkow. Powoli doszedlem do ich szczytu i zaczalem je delikatnie ssac, leciutko przygryzajac. Moje rece spelzly nizej i znalazly sie na jej posladkach, tym razem pod bielizna. Zdjalem jej majtki. Miala piekna muszelke z idealnie przycietym paseczkiem wlosow. Zostala naga, siedzac na fotelu. Widac bylo lekkie zaczerwienienie na jej twarzy, ale byla to tylko lekka nutka wstydu, ktora nie byla w stanie zabic w niej instynktu. Przyblizylem ja do krawedzi fotela. Zdecydowanym ruchem reki rozchylilem jej nogi, a sam usadowilem sie pomiedzy nimi. Zaczalem calowac jej wewnetrzna strone ud. Rekoma bylem zaraz obok - to na jej nogach, to na kolanach. Slyszalem jej przyspieszony oddech, co chwile przerywany pelnym wyrazu jeknieciem rozkoszy. Powoli zblizalem sie do jej muszelki. Najpierw delikatnie gladzilem ja reka. Byla juz bardzo wilgotna, jednak nie chcialem jeszcze tego konczyc. Zaczalem piescic ja jezykiem. Najpierw delikatnie, a potem mocniej i glebiej. Coraz glebiej. Po chwili zaczalem wspomagac sie palcem, ktory powoli wsuwalem do jej szparki. Musialo jej byc dobrze, bo pojekiwala slodko co chwile. Jej nogi byly na moich ramionach i we wspolpracy z reka spoczywajaca na mojej glowie stanowczo dociskaly mnie do jej lona, kategorycznie pragnac coraz wiekszej rozkoszy. Po chwili jednak mnie odsunela i zsunela ze mnie bokserki. Przysunela moje posladki swoimi nogami do siebie, dbajac jednoczenie o to, by moj orez zanurkowal w jej muszelce za pierwszym razem. Po chwili bylem juz w niej ona siedziala na skraju fotelu, oplatajac mnie nogami i rekami. Byla dziewica, dlatego poruszalem sie powoli, jednoczesnie calujac ja i gladzac po twarzy zapewniajac tym samym o tym, ze jest bezpieczna. Bylismy naprawde blisko. Nie wiem czy to przez to co robilismy, czy w pokoju rzeczywiscie bylo goraco, ale spocilismy sie. Ona jeczala coraz glosniej przyciskajac mnie do siebie swoimi nogami. Ja dochodzilem juz do finalu i widzialem, ze jej tez niewiele brakuje (zaciskane zeby i wbijane w moje plecy paznokcie byly dosc wymowne). Prowadzilem to ostroznie, przyspieszajac wrecz z matematyczna precyzja, gdy stalo sie - przezylismy orgazm jednoczesnie. Po wszystkim zamarlismy tak na chwile, wsluchujac sie w swoje przyspieszone oddechy, czujac cieplo naszych rozgrzanych cial. Przytulajac ja mocno do siebie szepnalem, ze bylo mi z nia cudownie…
Najlepsze opowiadania:
Pogadam z rozochocona nastolatka na ciekawsze tematy
Moje GG: 2692885 z Krakowa
marcin17
kwiecień 17th, 2008
nawet dobre ale dość dziecinne
xyz18
lipiec 25th, 2008
Hi
You shoud be the journalist with your nice talent
chinaman
wrzesień 18th, 2008
Ta opowiesc jest niezla ale smetna dziwnie sie to w chuj czyta…ujdzie ogolnie jest spoko ;]
ziomek
październik 4th, 2008