Zaspany wszedłem na jeszcze prawie pustą aulę. Pierwszy piątkowy wykład był o 8 rano i niewielu osobom chciało się przychodzić tak wcześnie. Ja jednak przyszedłem, bo miałem nadzieję spotkać ją. Usiadłem w jednym ze środkowych rzędów. Po chwili, z obu stron dosiedli się znajomi. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i przegapiłem moment, w którym weszła. Gdy ją zobaczyłem, w pierwszej chwili po prostu nie mogłem uwierzyć, że to ona.
Moja przyjaciółka Magda, stała jakieś trzy rzędy przede mną i rozmawiała z koleżanką. Wyglądała świetnie. Rozpuszczone włosy spływały lekko po plecach. Czerwony, zapięty do połowy sweterek, a pod nim czarna, obcisła bluzeczka, podkreślająca jej spore, krągłe piersi. Najbardziej jednak zdziwiło mnie co innego. Madzia najczęściej chodziła w spodniach, lub jeśli już zakładała spódnicę, to zawsze była ona za kolana. Dziś miała na sobie luźną spódniczkę do trzech czwartych ud. Nie taką znowu bardzo krótką, ale jak na nią było to niezłe osiągnięcie, zwłaszcza, że jej nogi były naprawdę bardzo zgrabne i nawet tak lekko odsłonięte zwracały wzrok. Lekko opalizujące rajstopy i czarne, skórzane kozaki prawie do kolan, na średniej długości, grubym obcasie, tylko podkreślały ich piękno. Zauważyła, że na nią patrzę i uśmiechnęła się do mnie. Usiadła dwa rzędy dalej. Gdy tylko doczekałem przerwy przesiadłem się obok niej. Aula była bardzo duża i w naszym rzędzie nikt więcej nie siedział.
- Cześć Skarbie – powiedziała cicho i pocałowała w policzek. Powoli założyła nogę na nogę. Spódniczka podwinęła się do góry, odsłaniając połowę uda. Światło z sali odbijało się na rajstopach, tworząc jasne refleksy na jej nogach. – Dobrze spałeś?
- Hej Słoneczko, całkiem nieźle, choć trochę obolały jestem – odpowiedziałem cicho, ciągle ukradkiem zerkając na jej odsłonięte nogi. To był naprawdę rzadki i piękny widok. Lekko poruszała stópką w bucie, co również było bardzo podniecające. Nie minęło 30 sekund odkąd się do niej dosiadłem, a ona nieświadomie już zdążyła mnie podniecić.
- Zrobię Ci masaż rączki, to może troszkę będzie ci lepiej – powiedziała słodko i bez pytania, jak zresztą często, wzięła moją rękę, położyła na swoim udzie i zaczęła leciutko głaskać i drapać swoimi długimi paznokciami.
Aż nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Pierwszy raz moja dłoń leżała na jej odsłoniętej nodze. Do tej pory zawsze miała na sobie spodnie. Dżinsy to nie to samo co cieniutkie rajstopki. Mieliśmy iść dzisiaj do kina zaraz po wykładach. Czy to dlatego tak się ubrała? – Przez głowię przelatywały mi tysiące myśli.
Nagle Madzia przerwała masaż i zabrała się do notowania, gdyż przerwa właśnie się skończyła i wykładowca zaczął dalej klepać swój nudny monolog. Moja dłoń pozostała jednak na jej nodze, jakby w oczekiwaniu, że za momencik masaż zostanie wznowiony. Odważyłem się i lekko ścisnąłem jej udo. Nie zareagowała. Powoli zjechałem do jej kolana i znowu do góry, tym razem odrobinę wyżej niż poprzednio, troszkę podwijając spódniczkę. Nic. Po chwili zacząłem leciutko głaskać ją po udzie. Było takie gładkie i ciepłe. Smugi światła na cienkich opalizujących rajstopkach przemieszczały się pod moim dotykiem i jakby układały w różne wzory. Fajna zabawa. Drugą ręka naciągnąłem bluzę, aby lepiej ukryć mojego stojącego na baczność przyjaciela. Magda ciągle nie reagowała na moje pieszczoty, zajęta notowaniem, jakby ta zabawa w ogóle ją nie interesowała. A może tylko udawała, że ją nie interesuje? Zerknąłem na nią ukradkiem. Miała leciutkie wypieki na twarzy, a jej oddech był szybszy niż normalnie. Teraz głaskałem już jej całą nóżkę. Zjeżdżałem dłonią do obcasa i od niego, wolniutko, po grubej podeszwie, po skórzanym, opinającym dokładnie łydkę kozaczku do kolanka i dalej po udzie, bardziej po wewnętrznej jego stronie, aż do podwiniętej już teraz maksymalnie spódniczki. Byłem już naprawdę nieźle podniecony. Ona jednak pisała od prawie pięciu minut, a ja głaskałem ją po odsłoniętej nóżce. Wreszcie zabrałem rękę, bo byliśmy przecież tylko przyjaciółmi i takie dłuższe głaskanie mogłoby się wydać dziwne… Po chwili zaskoczyła mnie znowu. Przerwała pisanie, spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się lekko, tym swoim ślicznym, zaraźliwym uśmiechem. Nieświadomie kusząco przejechała paznokciami po swoim odsłoniętym udzie.
- Fajny był ten masaż nóżki, porób mi tak jeszcze – powiedziała cichutko – proszę, proszę, proszę…
Pochyliła się, dała buziaka w policzek i tak po prostu położyła sobie moją rękę na udzie. Tak jakby w ogóle nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo mnie to podnieca.
- To chyba ja miałem być masowany – odparłem z dobrze udawaną zawiedzioną miną. Dziwnie mi trochę było – Przestań na razie pisać i zrób mi porządny masaż – udawałem lekko oburzonego, aby ukryć moje podniecenie. Zacząłem jej przeszkadzać w notowaniu. Położyłem rękę na jej notatkach. Strąciła ją na swoje udo. Nie dałem za wygraną i przeszkadzałem dalej.
- Nie przeszkadzaj! Po prostu chciałam żebyś chwilę zajął się mną, zaraz skończę pisać i będę masowała dalej Skarbie – wyglądała na lekko zirytowaną. Zdecydowanym ruchem wzięła moją dłoń, mocno przycisnęła do swojego uda i założyła na nie drugą nogę. Spokojnie zabrała się dalej do notowania. Nie mogłem zabrać ręki „zaklinowanej” między udami Madzi. Szalenie mnie to podnieciło. Znowu zaczęła lekko poruszać nóżką na górze, ocierając już teraz prawie całkiem odsłoniętym udem o moją dłoń. Czarna skóra kozaczków lśniła w świetle, tak samo, jak jej odsłonięte nogi. Jednak nie byłem przygotowany na to, co nastąpiło po chwili.
Madzia przerwała pisanie, bo wykładowca zaczął gadać coś nawet niewartego notowania, odłożyła długopis i schyliła się do torby. Sweterek podsunął się ku górze, odsłaniając prawie do połowy jej śliczne placki. Miałem ochotę je pogładzić ale moja ręka była „uwięziona”. Spod spódniczki wystawała góra białych, koronkowych majteczek. Po chwili podniosła się i patrząc na mnie niewinnym wzrokiem, położyła sobie na udzie parę czarnych, skórzanych rękawiczek. Jak już wspominałem wcześniej, właśnie takie rękawiczki kręciły mnie najbardziej i wczoraj o tym jej o w żartach napomknąłem, a ona widać słuchała mnie bardzo uważnie… Czułem jak mój przyjaciel rośnie jeszcze bardziej. Ledwo mieścił się w spodniach. Prawą ręką naciągnąłem bluzę jeszcze dalej, lewą miałem wciąż unieruchomioną.
- Chłodno tu troszkę – powiedziała i uśmiechnęła się zalotnie. Wzięła prawą rękawiczkę. Lewa została na jej udzie, przyciskającym moją rękę. Chyba widziała, że jestem jakiś niespokojny, bo nachyliła się i dała leciutkiego całusa w policzek. Pogładziła mnie pazurkami po twarzy. – Jeszcze chwileczkę – szepnęła.
Wolniuteńko, jakby ciągle nieświadoma tego jak bardzo mnie podnieca, wsunęła rękawiczkę na dłoń, zacieśniając ją palcami drugiej ręki. Była gładka, bez żadnych wzorów, raczej trochę dłuższa, taka z 18 cm ponad nadgarstek. Idealnie czarna, dokładnie opinająca jej dość wąską, dziewczęcą dłoń, zakończoną średniej długości paznokciami. Skórka była raczej dość cienka, więc pazurki wyraźnie się odznaczały. Naciągnęła na nią rękaw sweterka i zabrała się za zakładanie drugiej rękawiczki, równie wolno… Już nie mogłem wytrzymać. Chciałem całować ją po tych rączkach. Chciałem aby pieściła mnie nimi, dotykała… Jakby czytając w moich myślach, mocniej docisnęła udem moją rękę i kusiła mnie dalej, pewnie widząc, że ciągle śledzę wzrokiem jej ręce. Dopisała parę zdań do notatek, poprawiła rozpuszczone włoski, znowu zacieśniła rękawiczki, wolno otwierała i zamykała dłoń, a na końcu rozpięła sweterek, po drodze zahaczając lekko o wystające piersi opięte czarną, obcisłą bluzeczką, odsłaniającą spory kawałek brzuszka. Wyglądała po prostu bosko. Wreszcie podniosła udo uwalniając moją dłoń i leciutko zaczęła mnie głaskać po ręce a później już mocniej masować i drapać. W okolicach krocza wszystko już mnie bolało, pierwszy raz miałem chyba taki wzwód. Jej paznokcie niemal przebijały się przez cienką skórkę rękawiczek, drapała od dłoni do łokcia i z powrotem jeszcze jakieś 10 minut. Akurat do końca wykładu.
Następne zajęcia, już dziś ostatnie, mieliśmy w innej sali. Dopiero pod koniec przerwy podszedłem do niej. Stała z kilkoma osobami z roku. Wyróżniła się z tej grupki. Była po prostu piękna. Jak bogini wśród szarych, zwykłych ludzi. Wciąż miała na sobie rękawiczki. Po rajstopkach i kozakach wciąż pełgało kuszące światło, a pod rozpiętym, czerwonym sweterkiem, czarna bluzeczka mocno opinała piersi i odsłonięty do pępka brzuszek . Przyłączyłem się do rozmowy. Stanąłem za nią z tyłu i objąłem w biodrach. Madzia wyprostowała się nieznacznie czując mój dotyk. Położyła swoje dłonie na moich i przesunęła je na swój brzuszek, przyciągając mnie tym samym do siebie. Robiła to tak naturalnie, nie przerywając rozmowy, że nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. Jej śliczne, krągłe pośladki szczelnie przywarły do mojego krocza. Zaczęła leciutko falować pupką, ocierając się o mojego twardego przyjaciela. Żałowałem tylko, że nie maiła na sobie bardziej obcisłej spódniczki… Gdy teraz się tak nad tym zastanawiam… ona musiała czuć moją skałę, a to, że na nią nie reagowała tylko jeszcze bardziej mnie podniecało. Moje dłonie spoczywały w połowie na jej odsłoniętym brzuszku, a w połowie na czarnej, obcisłej bluzeczce. Czułem brzoskwiniowy zapach jej włosów, czułem jak jej ręce w skórzanych rękawiczkach leciutko głaskały moje, pod swoimi dłońmi czułem jej ciepły, płaski brzuszek a na swoim kroczu jej powolutku poruszające się pośladki. Myślałem, że zaraz zemdleję z rozkoszy i pożądania, jednak po chwili rozmowa skończyła się i razem z koleżanką poszła do sali. Ja pogadałem jeszcze chwilę z kumplem i też poszliśmy na wykład. Oczywiście siadłem obok niej. Mój mały dopiero co zdążył ochłonąć, a tutaj już zaczęła się kolejna sytuacja, w której zaczął rosnąć…
Wykładowcy jeszcze nie było. Madzia siedziała w ostatnim rzędzie i właśnie dzieliła obraną przed chwilą mandarynkę. Odrobina soku ściekała jej po skórze rękawiczek. Włożyła kawałek do ust i powoli, w bardzo kuszący sposób zlizała sok z rękawiczki. Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Jak kotka, wolno przesuwała języczkiem po czarnej skórze.
- Masz ochotę? – spytała przyjacielsko jakby nigdy nic.
Odpowiedziałem, że mam. Wzięła kawałek i wolniutko włożyła mi do ust. Głęboko. Jej paluszek jeszcze przez chwilę został w mojej buzi. Ugryzłem go lekko, zagryzając mandarynkę. Chyba jej się to podobało, bo wyjmowała go bardzo wolno i uśmiechnęła się znowu, niby niewinnie.
- O zobacz. To przecież soczek z twojego kawałka – powiedziała wskazując na parę kropelek mandarynkowego soku na swoim odsłoniętym udzie. Tego się już naprawdę nie spodziewałem. Wolniutko przejechała po nim paluszkiem, zbierając kropelki. Pod leciutkim naciskiem smugi światła na rajstopkach rozlały się, tworząc przez chwile nowe tajemnicze wzory. Znowu włożyła mi paluszek do ust. Na języku wyraźnie czułem lekki posmak skóry rękawiczek, gdy zlizywałem z niego kropelki. Momencik wierciła paluszkiem wokół mojego języka i znów powoli go wyjęła. Leciutko musnęła nim jeszcze moje wargi i brodę.
- Dobre, prawda? – zapytała z figlarnym uśmiechem. Ja tez się uśmiechnąłem. Wziąłem rękę do tyłu, włożyłem pod jej bluzeczkę i leciutko zacząłem gładzić po pleckach. Brakowało mi tego. Były takie delikatne i gładkie. Za nami nikt nie siedział, w około ogólny harmider. My jednak już nie odzywaliśmy się do siebie. Przysunęła się do mnie troszkę ułatwiając masowanie, a sama zaczęła leciutko głaskać mnie po wewnętrznej części uda. Szalenie mnie to podniecało, zwłaszcza, że często zaciskała i rozwierała dłoń w rękawiczce, a ja miałem do niech słabość. Dojeżdżała bardzo wysoko na moje udo. Kilka razy nawet lekko, niby pezypadkiem musnęła mojego przyjaciela, co spowodowało u mnie na szczęście stłumiony dreszcz rozkoszy. Jej z pewnością też było dobrze. Moja dłoń raz po raz zjeżdżała z jej plecków i bokiem, wzdłuż idealnego wcięcia w talii podążała w dół, do bioderka i jeszcze niżej, aż na górny kawałek twardego pośladka. Miała lekko czerwone policzki. Wargi wysychały jej chyba równie silnie jak mi, bo często je dyskretnie oblizywała. Najfajniejsze było w tym wszystkim to, że nasza „zabawa” nie była już taka niewinna jak wczoraj, gdy wszystko działo się niby przypadkiem. Teraz również, na ile to tylko było możliwe udawaliśmy obojętność, ale różnica polegała na tym, że obydwoje wiedzieliśmy dobrze, że tylko udajemy… było niesamowicie.
Po chwili jednak czar prysnął. Do sali wbiegła koleżanka z roku i radosnym okrzykiem oznajmiła wszystkim, że wykład został odwołany. Madzia odwróciła się do mnie, musnęła mój policzek ustami i szepnęła – dokończymy w kinie Słoneczko.
Znowu przeszedł mnie dreszcz. Siedząc założyłem kurtkę i również siedząc ją zapiąłem. Mój mały po prostu już przebijał dżinsy i musiałem go dobrze zakryć aby nikt nie zauważył. Zostawiając resztę ludzi za nami szybko wyszliśmy ze szkoły. Nie mogłem się doczekać momentu w którym znajdziemy się w ciemnej, kinowej sali:)
C.D.N jeśli będzie zainteresowanie:)

Tagi: Blogowe Opowiadania, bzykanie, calowanie sie, Fantazje Erotyczne, lizanie cipki, lizanie penisa, malolata, Opowiadania Erotyczne, opowiesci erotyczne, orgazm, ostre fantazje, Ostre Opowiadania, Seks Oralny, ssanie kutasa
Najlepsze opowiadania:
Skomentuj